Marriage and the law

Finding the venue, the band, the dress wasn’t easy but while it’s done, it’s done and you can forget about it. Legal stuff is what’s been bothering me and hanging above our heads from the moment we started planning our wedding. It is complicated and the worst thing is that you cannot do it all whenever you want. Many documents are valid in Poland only for three months so if you get them earlier than 3 months before your wedding you might risk your wedding being invalid. It is a matter of juggling the appointments in your local register office, in a register office in Poland, in church over here and in church over there. I will try to take you through what has to be done and how we are still handling different issues.

Lets start from the legal point of view. To get married you will need to obtain a Notice of Marriage. In order to get one of those you will need to book an appointment in your local register office. It is best to call them at least 4-5 months before the wedding because a waiting time for an appointment might be long. In our case we called Lambeth Register Office in the end of April but the first available date was the 17th of June! This made me instantly stressed as after the appointment you have to wait 28 days for the to issue of the certificate. So if you both live together and belong to the same council you can attend the appointment together. In case you live separately, each of you need to book an appointment in your local register office. For your appointment you have to bring:

  • proof of identity/ nationality (passport),
  • two proofs of address (council tax bill, bank statement, utility bill- each not older than 3 months),
  • proof of date of birth (birth certificate),
  • if you have been married before, proof that you are free to marry again (death certificate for late spouse or decree absolute).

You can look it up at Lambeth Register Office website. They also charge a fee for giving a Notice of Marriage. So we have already had our appointment and the lady who served us was very helpful. However she was strict about the documents, it has to be 2 proofs of address!! Also you have to make sure whoever sees you they will make no spelling mistakes or any other mistakes. After you get your confirmation it is best to read it through carefully to check if everything is correct. The Notice will hang in register office for 28 days and if no one comes forward with any obstacles to this marriage your register office will issue the certificate. If you were getting married in UK you would have to collect it and give it to the priest before your wedding can take place.

If you are getting married abroad, in our case in Poland, it is a bit more complicated. After your Notice of Marriage had hang in Register Office for 28 days you will get a certificate of no impediment (CNI) to prove that you are allowed to marry. With this certificate both of you will have to go to register office in Poland. You will have to book an appointment at least 30 days before your wedding. The documents needed are as follow:

  • proof of identity (passport, polish identity card),
  • both birth certificates (if it’s in another language it has to be translated by a sworn translator),
  • proof that you are free to marry (certificate of no impediment translated by a sworn translator),
  • application (you can obtain it at the register office).

I found out that in Poznan Register Office you don’t really have to book an appointment because they can see you straight away if they are not busy. However me and Chris were in Poland shortly between 26-28 of July and just to be certain I booked an appointment. You can find all relevant information about Getting married abroad on official UK government website. If you are getting married in church polish register office will issue you a document which you will have to give to the priest in parish you are getting married in. It takes around 7 days for them to issue it.

I found very helpful a few polish websites, especially Przewodnik Mlodej Pary (The guide for Bride and Groom), Mynarzeczeni.pl and Magazyn Slubny I had already mentioned in my other posts. Next time I will tell you what is needed if you are getting married in church.

Znalezienie miejsca na wesele, zespołu, sukni nie było rzeczą prostą, ale kiedy decyzje zostały podjęte można o nich spokojnie zapomnieć. Sprawy prawne związne z organizacją wesela spędzały mi sen z oczu i wisiały nad nami od kiedy zdecydowaliśmy się na zorganizowanie ślubu w Polsce. Są to rzeczy skomplikowane a najgorsze jest to, że nie można ich załatwić kiedy się chce. Wiele dokumentów jest ważnych w Polsce tylko przez 3 miesiące więc jeśli załatwisz je wcześniej możesz ryzykować sytuacją, że Twój ślub po prostu nie będzie legalnie ważny. Jest to kwestia ustawienia spotkań w Urzędzie Stanu Cywilnego w Wielkiej Brytanii, w USC w Polsce, w kościele w WB i w kościele w Polsce. Spróbuje wyjaśnić poniżej co trzeba koniecznie załatwić i kiedy i jak my sobie z tym radzimy.

Zacznijmy od strony prawnej. Aby móc zawrzeć związek małżeński potrzebne jest uzyskanie dokumentu, który nazywa się “Notice of Marriage”. Wydaje go USC, do którego się przynależy (tzn. gdzie ma się stały adres). Należy umowić się na spotkanie w tym urzędzie. Z naszego doświadczenia mogę powiedzieć, że warto tam zadzwonić jakieś 4-5 miesięcy przed ślubem, bo okres oczekiwania na wizytę może być wydłużony. My zadzwoniliśmy do urzędu pod koniec kwietnia a pierwsza wolna wizyta była 17 czerwca! Ta wiadomość bardzo mnie zestresowała, ponieważ od wizyty czeka się kolejne 28 dni na wydanie certyfikatu. Jeśli więc para mieszka razem i jest zarejestrowana w lokalnym urzędzie powinna się tam razem udać na spotkanie. Jeśli narzeczeni mieszkają osobno, powinni udać się na spotkanie każdy w swoim lokalnym USC. Na spotkanie należy zabrać:

  • dowód tożsamości (paszport, polski dowód osobisty),
  • dwa dowody stwierdzające miejsce zamieszkania (rachunek z lokalnego urzędu, wyciąg z banku, rachunek za prąd, gas etc. – każdy z tych dokumentów nie starszy niż 3 miesiące),
  • oba odpisy aktu urodzenia (jeśli jest w innym języku niż angielski, musi być przetłumaczony przez tłumacza przysięgłego),
  • jeśli było się zamężnym/ żonatym wcześniej, dowód na to, że jest się stanu wolnego (akt zgonu lub wyrok rozwodowy prawomocny).

Listę tych dokumentów można znaleźć na stronie Lambeth Register Office (lub innego lokalnego urzędu). W trakcie składania dokumentów należy także uiścić opłatę. Nasze spotkanie odbyło się już w czerwcu i pani, która nas przyjmowała była bardzo pomocna. Jakkolwiek lista wymaganych dokumentów była ściśle przestrzegana, trzeba mieć 2 dowody miejsca zamieszkania! Trzeba się także upewnić, że urzędnik, który Cię będzie przyjmował nie popełni żadnych błędów, szczególnie błędów w pisowni. Kiedy urzędnik przedstawi Wam gotowy dokument należy go dokładnie przeczytać, zwracając uwagę, czy wszystkie informacje są poprawne. Ten dokument będzie wisiał w Urzędzie przez 28 dni i jeśli w ciągu tego czasu nikt nie zgłosi się z zastrzeżeniami, urząd wyda parze certyfikat.  Jeśli para młoda zamierza pobrać się w Wielkiej Brytanii musi ten dokument zanieść do księdza w parafii, w której odbędzie się ślub. 

Jeśli bierze się ślub za granicą, w naszym przypadku w Polsce sprawa wygląda trochę bardziej skomplikowanie. Po 28 dniach od wywieszenia Notice of Marriage urząd wydaje certifikat stwierdząjacy, że jest się stanu wolnego. Z tym certifikatem należy się udać do urzędu stanu cywilnego w Polsce. Wizytę trzeba odbyć nie później niż 30 dni od daty ślubu. Dokumenty, które trzeba zabrać ze sobą to:

  • dowód tożsamości (paszport, dowód osobisty),
  • oba akty urodzenia (jeśli akt urodzenia jest w innym języku niż polski musi być przetłumaczony przez tłumacza przysięgłego),
  • dowód, że jest się stanu wolnego (także przetłumaczony przez tłumacza przysięgłego),
  • wniosek (dostaje się go na miejscu).

Dowiedziałam się, że Urząd Stanu Cywilnego w Poznaniu przyjmuje w zasadzie tego samego dnia, jeśli nie są zbyt zajęci także nie jest konieczne umawianie spotkania. Jakklowiek Chris i ja byliśmy w Poznaniu tylko od 26 – 28 lipca i żeby być pewnym, że wszystko pójdzie gładko umówiłam nam spotkanie w urzędzie. Wszystkie potrzebne informacje można znaleźć na oficjalnej stronie rządowej Wielkiej Brytanii Getting married abroad.  Je

śli bierze się ślub kościelny w Polsce urząd stanu cywilnego wyda zaświadczenie, które zanosi się księdzu. Wydanie dokumentu zajmuje 7 dni.

Podam teraz kilka linków do stron, które były mi szczególnie pomocne: Przewodnik Młodej Parymynarzeczeni.pl oraz Magazyn Slubny, który wspomniałam już wcześniej. Następnym razem opowiem, co jest wymagane do ślubu kościelnego. 

 

Advertisements

Ups and downs

After all excitement of buying a dress cooled down I started seriously wondering if I had made a right decision. The process of choosing it and buying went so quickly and it was so unexpected that I didn’t really have time to enjoy it fully. What I mean is  there wasn’t any anticipation when you plan a date and book an appointment and then wait for it. I didn’t have my mum and my sisters with me to accompany me, to make comments, take photos, chat, gossip, argue, have a drink and celebrate the choice – do all typical womanly things. My friend Kinga sent me the photos she took on that day and after downloading them on my computer I decided I didn’t look very well. I thought the dress was too simple, unflattering and that I looked fat. I was in despair. I almost cried every time I looked at the pictures. I sent the photos to my sisters asking for an honest opinion and they said I looked very nice and didn’t have to worry. What helped me the most was a conversation I had with my mum. She said that I made a right decision for many reasons. First of all my dress fits me perfectly, which means I don’t have to have any adjustments made. I am tall and when trying dresses in Poland I was told I would have to have a dress made – to – measure. Secondly if I had bought it in Poland I would have to go at least two or three times just for fittings. I would spend money on having a dress adjusted plus all the traveling costs and getting time off work. And thirdly my mom said I must have liked it in the first place, I had tried different styles before and they didn’t suit me so this dress must be special and there is no need to panic.

The dress crisis was over it was time to book flights to Poland for January. On my September visit to Poland I bought a wedding magazine called “Magazyn Slubny“. There I found out that on the 18th of January there will be a Wedding Fair in Poznan (held at Poznan International Fair center), the biggest wedding show in Poland. This would be a perfect opportunity to see decorators, sample wedding cakes, look for a car, invitations, accessories etc. and collect contact details. The spread in the magazine looked so encouraging I thought I just had to be there. January is a good month to travel with flights being reasonably priced so we managed to book them for around £60. We were supposed to fly on Sunday the 18th on early morning flight from Luton and go to the wedding show straight from the airport. The week before our scheduled flight my mum and my sister came to visit us in London and we were to go back to Poland with them. When the date had finally arrived we drove altogether to the airport and left the car at the car park. We arrived at the airport 1,5 h before our flight but had to wait a while to drop off our luggage. It was a bit stressful but in the end we went through the security and to the boarding gate when they announced they were boarding. We were waiting, and waiting and nothing happened. And then the announcement followed that our flight was delayed for 2 hours. I was being positive and thought that I could still make it to the fair, we would arrive in Poznan probably around 1 pm. 15 minutes later after the first announcement they crushed all my hopes. Our flight was being cancelled. Wizzair crew would direct us first to collect our luggage and then to the Customer Service point where they would place passengers on flights going to different cities in Poznan. Due to the confusion we arrived to the Customer Service point too late to book a place on any flight to Poland on the same day. We were left with the option to fly to Poznan next day. I had to say goodbye to the Wedding Fair I had been waiting for for 4 months. I cried and cried but there was nothing we could do. We drove back home, indulged ourselves with sweets and ice cream and lovely dinner at Bodeans. I called my sister in Poznan and asked her to go to the fair for us and collect some contacts. This would help us later on in finding a cameraman, invitations and decorators.

I’ve heard many wedding stories and I know that no matter how hard you try and how thorough and well organized you are, there will always be something that doesn’t go according to plan. There are some things you cannot control (we found out later that all the flights to Poznan were cancelled that day because of the very heavy fog). Our preparations are not finished yet and we are entering the most stressful period now but nothing is going to change the fact that we are happy and excited and everything is going to be alright and we will make it THE BEST DAY EVER 🙂

Kiedy już opadły emocje po wyborze sukienki zaczęłam się poważnie zastanawiać czy podjęłam właściwą decyzję. Cały proces wyboru sukienki i jej kupna przebiegł tak szybko, że tak naprawdę nie miałam okazji w pełni się nim nacieszyć. Mam na myśli, to że ominął mnie ten okres oczekiwania, kiedy wybiera się termin, umawia na spotkanie w butiku a potem z niecierpliwością czeka na ten moment. Nie było przy mnie mamy i sióstr, które by komentowały, robiły zdjęcia, doradzały, plotkowały, sprzeczały się a później wypiły razem drinka z okazji wyboru – jednym słowem robiły wszystkie te typowo damskie rzeczy. Moja przyjaciółka Kinga wysłała mi wszystkie zdjęcia, które zrobiła mi w mojej wybranej sukience i po ich obejrzeniu doszłam do wniosku, że wcale nie wyglądam za dobrze. Pomyślałam sobie, że sukienka jest za prosta, prezentuje mnie niepochlebnie, i że wyglądam w niej grubo. Byłam w rozpaczy. Chciało mi się płakać za każdym razem kiedy spojrzałam na te zdjęcia. Wysłałam więc fotki do moich sióstr prosząc o szczerą opinię i one powiedziały, że niepotrzebnie się martwię, bo wyglądam bardzo dobrze. Najbardziej jednak pomogła mi rozmowa z moją mamą. Ona powiedziała mi, że dokonałam właściwego wyboru z kilku powodów. Po pierwsze sukienka pasuje mi idealnie więc nie muszę się martwić o żadne poprawki. Jestem wysoka i kiedy przymierzałam sukienki w Polsce powiedziano mi, że będę musiała mieć sukienkę szytą na miarę. Po drugie, jeśli kupiłabym sukienkę w Polsce musiałabym przylatywać dwa, trzy razy dodatkowo na same poprawki. Musiałabym wydać dodatkowo pieniądze na poprawki, na bilety do Polski a także musiałabym wziąć więcej wolnego z pracy. A po trzecie mama powiedziała, że sukienka spodobała mi się od samego początku, przymierzałam sukienki wcześniej w Polsce i żadna tak mi się nie podobała więc na pewno jest wyjątkowa i nie ma potrzeby panikowania.

Kiedy zarzegnaliśmy kryzys sukienkowy nadeszła pora na zakup biletów do Polski na styczeń. We wrześniu kupiłam w Polsce “Magazyn Ślubny” gdzie wyczytałam, że 18 stycznia będą się odbywać Targi Ślubne na Międzynarodowych Targach Poznańskich (największe Targi Ślubne w kraju). To byłaby wspaniała okazja, żeby spotkać dekoratorów, posmakować ciasta i torty weselne, rozejrzeć się za zaproszeniami, samochodem do ślubu, dodatkami itp. i pozbierać wizytówki. Reklama w magazynie wyglądała tak kusząco, że pomyślałam, że muszę tam być. Styczeń jest dobrym miesiącem na podróże, bo ceny lotów są niskie i udało nam sie zarezerwować lot już za ok. £60. Plan był taki, że polecimy rannym lotem z Luton 18 stycznia i pojedziemy na targi prosto z lotniska. Tydzień przed podróżą moja mama i siostra przyjechały w odwiedziny do Londynu i z nimi mieliśmy wracać do Polski. Kiedy dzień podróży nadszedł pojechaliśmy samochodem na lotnisko i zostawiliśmy auto na parkingu. Zajechaliśmy na lotnisko 1,5 godziny przed lotem, ale musieliśmy czekać dość długo na oddanie bagażu. Było trochę stresu, ale na koniec przeszliśmy przez ochronę i prosto do odprawy gdzie już ogłosili, że będą wpuszczać na samolot. Pod bramą czekaliśmy i czekaliśmy, ale nic się nie działo. W końcu usłyszeliśmy ogłoszenie, że lot jest opóźniony o 2 godziny. Nadal pozytywnie nastawiona pomyślałam, że to i tak nieźle, nadal powinnyśmy zdążyć na targi, bo powinnyśmy być w Poznaniu ok. 1 popołudniu. 15 minut po pierwszym ogłoszeniu moje wszelkie nadzieje prysły. Nasz lot został zupełnie odwołany. Załoga Wizzair miała kierować pasażerów najpierw do odebrania bagażu a później do punktu obsługi klienta gdzie będą umieszczali ludzi na inne loty do Polski. Z powodu zamieszania dotarliśmy do punktu obsługi klienta za późno, aby przebookować nasz bilet na inny lot do Polski tego samego dnia. Zostało nam jedynie przebookowanie biletu na lot do Poznania na następny dzień. Musiałam się pożegnać z Targami Ślubnymi, na które czekałam 4 miesiące. Płakałam i narzekałam, ale nic nie mogliśmy zrobić. Wróciliśmy do naszego londyńskiego mieszkania i ukoiliśmy ból i nerwy słodyczami i lodami i obiadem w amerykańskiej restauracji Bodeans. Zadzwoniłam też do siostry w Poznaniu i poprosiłam, aby poszła za mnie na targi i zebrała kontakty i ulotki. To nam później ułatwiło szukanie kamerzysty, dekoratorów i zaproszeń.

Słyszałam wiele historii ślubnych i wiem, że nie ważne jak bardzo sie starasz, jak dokładna jesteś i jak dobrze zorganizowana, zawsze będzie coś, co nie pójdzie zgodnie z planem. Są rzeczy, których nie da się kontrolować (dowiedzieliśmy się później, że wszystkie loty do Poznania tego dnia były odwołane z powodu ciężkiej mgły). Nasze przygotowania jeszcze się nie skończyły i wkraczamy w dość stresujący okres, ale nic nie zmieni faktu, że jesteśmy szczęśliwi, podekscytowani i że wszystko będzie w porządku, i że to będzie NAJLEPSZY DZIEŃ NASZEGO ŻYCIA 🙂

 

Choosing the dress

Choosing your wedding dress is probably one of the most exciting steps in planning your wedding. I must admit I started looking for my dress even before we booked our venue. Every Bride wants to look beautiful and perfect. Some of the Brides may even know exactly what kind of dress they will be wearing because they have been dreaming about it and imagining it since they were little girls. Some want a big, fluffy dress that will make them look like a princess;others want something elegant and simple. I wasn’t sure in the beginning what I wanted. I am tall and lean and a big dress wouldn’t suit me. So I started my search by googling the recent trends and new collections.  The first images I saved where of dresses with open back, made mostly of lace in a mermaid style

: IMG_0478 IMG_0479 IMG_0480 IMG_0481 IMG_0482 IMG_0492 IMG_0493 IMG_0494 IMG_0498 IMG_0499 IMG_0501 IMG_0554 IMG_0556 IMG_05571-17

Then one day I was invited for drinks with my friends in Wimbledon, South London and one of my friends showed me this Wedding dress boutique shop called Teokath. I was really impressed by the dresses they had in the shop window so together with my friend Kinga we googled it and almost immediately I fell in love with one of their dress which looks like that:

IMG_0553 IMG_056418-19

I said to Kinga that I had to have this dress but soon was brought back to earth by their price of £2500!!! I couldn’t possibly spend a quarter of my whole wedding budget on my dress. So with regret the search had to continue. Later I told myself I probably wouldn’t fit into dress like that because for this style you have to have very slim waist and perfect figure and this is not the case 🙂 When we went to Poland in September I accompanied my younger sister to the wedding dress shop because she is getting married on the 23rd of May. She tried some classical snow – white dresses with a corset on top and a bit wider towards the bottom and she looked beautiful in every one of them because she is very slim and lovely. After we chose her dress I quickly tried three different dresses just to see which style fits me better:

IMG_0620 IMG_0621 IMG_062220-22

Although I said in the beginning I didn’t want a wide dress, the third one suited me the most. It looked natural and it fitted my figure. The first and second one were more in the mermaid style which I wanted but for this style you have to have quite big breasts, wide hips and slim waist. I was getting a bit depressed but told myself this was just a start. I was planning I would go proper dress shopping when I was in Poland in January.

Shortly after out trip to Poland in September Kinga asked me if I wanted to go to the Vintage wedding show in London. It was on Sunday in early October in Stoke Newington and because I didn’t have any plans I thought it would be a good fun. I wanted to spend this year visiting as many shows as possible, looking for ideas, new trends and just enjoying fact that I am engaged and planning the most important day in my life. The show was held in Town Hall and it wasn’t very big, not like those huge shows in Olympia or Excel with thousands of exhibitors. There were stands with wedding cakes and decorations, wedding accessories and invitations but the most popular ones were the stands with dresses. With encouragement from Kinga I quickly started trying some vintage styles:

IMG_0628 IMG_0630 IMG_063123-25

The first one was lovely but again not for my figure. I would have to put a lot of breasts fillers to keep it in place. Second one was very original but it didn’t really look like wedding dress and it was a bit too tight in my bust which was quite surprising. After that we moved to another stand. I didn’t really wanted to try any more dresses but again Kinga said it didn’t hurt and at least I can discover which style suits me better. So we picked a few dresses and with a help from the assistant I tried them on.

IMG_0636 IMG_0637 IMG_0639 IMG_064026-29

The first one (first two pictures) looked like  pajamas, not very flattering, too simple. In the second one (other two pictures) I thought I looked like an ancient Greek goddess going to a fancy dress party. And the third one…was the one!!! I tried it on and instantly liked it. It was lace, it has an open back, is simple, classic and beautiful – everything what I wanted from the dress. But for the photo I am afraid you will have to wait until my wedding day 🙂 When I tried it with the veil I almost cried because I could just imagine myself going down the aisle. And what are your experiences in choosing your wedding dress?

Wybieranie sukienki jest prawdopodobnie najbardziej ekscytującym etapem planowania ślubu. Muszę się przyznać, że zaczęłam szukać sukienki jeszcze zanim nawet wybraliśmy nasze miejsce i ustaliśmy datę. Każda Panna Młoda chce oczywiście wyglądać pięknie i idealnie. Niektóre Panny Młode wiedzą dokładnie jakiej sukienki będą szukać, ponieważ wyobrażały sobie ten dzień i to jak będą wyglądać od kiedy były małymi dziewczynkami. Niektóre chcą mocno rozkloszowaną, puszystą sukienkę z wieloma warstwami, która sprawi, że będą wyglądały jak księżniczki. Inne stawiają na prostotę i elegancję. Ja niestety nie wiedziałam na początku czego chcę. Jestem wysoka i szczupła i duża, rozkloszowana sukienka na pewno by mi nie pasowała. Poszukiwania zaczęłam od przeszukiwania Internetu i śledzenia najnowszych trendów i kolekcji. Pierwsze zdjęcia jakie zachowałam przedstawiały sukienki z odkrytymi plecami, koronkowe, w stylu syrenki (Zdjecia 1-17).

Jakiś czas później jednego dnia byłam zaproszona na drinki z przyjaciółmi w Wimbledon, Południowym Londynie i jedna z dziewczyn pokazała mi butik z sukniami ślubnymi zwany Toekath. Bardzo spodobały mi się sukienki z ich wystawy więc razem z moją przyjaciółką Kingą znalazłyśmy ich stronę internetową i prawie natychmiast zakochałam się w jednej sukience (zdjecia 18-19).

Powiedziałam Kindze, że muszę mieć tę sukienkę, jednak prawie natychmiast spadłam z powrotem na ziemię kiedy usłyszałam jej cenę:£2500 (ok. 14 300zł)!!! Niestety nie mogłam sobie pozwolić aby wydać jedną czwartą całego budżetu ślubnego na sukienkę. Z wielkim żalem musiałam kontynuować poszukiwania sukienki. Później próbowałam się pocieszyć, że taka sukienka i tak by mi nie pasowała, bo do takiego stylu trzeba mieć bardzo szczupłą talię i idealną sylwetkę a ja takiej nie mam 🙂

Kiedy byliśmy w Polsce we wrześniu poszłam z moją młodszą siostrą Kariną na wybieranie jej sukienki ślubnej, ponieważ ona bierze ślub 23 maja. Karina próbowała różne sukienki, głównie klasyczne śnieżno – białe, z gorsetem i lekko rozkloszowanym dołem i wyglądała pięknie w każdej z nich, bo ma idealną figurę i jest śliczna. Kiedy Karina podjęła już decyzję co do swojej sukni ja szybko przymierzyłam trzy sukienki żeby zobaczyć, który styl mi najlepiej pasuje (zdjęcia 20-22).

Chociaż na początku zarzekałam się, że nie chcę szerokiej sukienki, trzecia sukienka spodobała mi się najbardziej. Wygladała najbardziej naturalnie i pasowała do mojej figury. Pierwsza i druga sukienka były bardziej w stylu syrenki, czyli takie, jakie początkowo chciałam, ale do tego stylu trzeba mieć raczej większy biust, szersze biodra i wąską talię. Trochę mnie to wszystko przygnębiło, ale powiedziałam sobie, że to dopiero początek poszukiwań. Planowałam pójść poszukać sukienki podczas naszej styczniowej wizyty w Polsce.

Krótko po naszej wrześniowej wizycie w Polsce przyjaciółka Kinga zapytała mnie czy nie chciałabym pójść z nią na Targi Mody Ślubnej Vintage w Londynie. Targi odbywały się w Stoke Newington we wschodnim Londynie w niedzielę w październiku a ponieważ nie miałam żadnych planów chętnie się zgodziłam. Chciałam spędzić ten rok na odwiedzeniu wielu różnych targów ślubnych w poszukiwaniu pomysłów, obserwowaniu trendów i zwykłym cieszeniu się faktem planowania najważniejszego dnia w moim życiu. Targi odbywały się w lokalnym ratuszu i były raczej na mniejszą skalę, nie to co wielkie wystawy na Olimpii czy Excel gromadzące tysiące wystawców. Było wiele stanowisk z tortami i dekoracjami, akcesoriami i zaproszeniami, ale największą popularnością cieszyły się stoiska z sukienkami. Z zachętą od Kingi zaczęłam przymierzać sukienki przy pierwszym stanowisku (zdjęcia 23-25).

Pierwsza sukienka bardzo mi sie spodobała, ale niestety nie pasowała do mojej figury. Potrzebowałabym dużo wypełniaczy biustu aby urzymać ją na miejscu. Druga sukienka była dość oryginalna, ale nie wygladała jak suknia ślubna i tu niespodzianka – byla dość obcisła w biuście. Po tym pierwszym podejściu przeszłyśmy do innego wystawcy. Nie miałam za bardzo ochoty przymierzać więcej sukienek, ale Kinga nalegała. Powiedziała, że nic nie szkodzi przymierzyć a przynajmniej mogę zobaczyć, które fasony pasują mi najbardziej. Wybrałyśmy więc kilka sukienek i z pomocą asystentki przymierzyłam je po kolei (zdjęcia 26-29).

Pierwsza (pierwsze dwa zdjecia) wyglądała jak piżama, nie dość elegancka jak dla mnie, zbyt prosta. W drugiej (dwa kolejne zdjecia) czułam się bardziej jak grecka bogini gotowa iść na party dla przebierańców. A trzecia sukienka…to była ta!!! Założyłam ją i wiedziałam, że znalazłam moją sukienkę ślubną. Sukienka jest z koronki, ma odkryte plecy, jest prosta, klasyczna i piękna – ma wszystkie cechy, które oczekiwałam i sobie wymarzyłam. Jednak na zdjęcie Drodzy Czytelnicy będzie musieli poczekać do dnia mojego ślubu 🙂 Kiedy przymierzyłam ją z welonem prawie się poplakałam, bo już wyobraziłam siebie idącą w stronę ołtarza.

A jakie są Wasze doświadczenia z wybierania sukienki ślubnej?    

Signing the contract

So the decision has been made, now it was time for formalities. We agreed to see the manager of Palac Biedrusko again on Thursday so we could pay the deposit and sign the agreement, make some deals and ask more questions. It is expected in Poland to pay 1000 zl (which is around £200) when you sign the contract with your venue. Unfortunately for us Palac Biedrusko has different rules. First you have to think roughly how many people you are going to invite for your wedding. This number of guests is going to be stated in your contract so our advice is to drop it by around 20-30 people and then use this number for your contract (we were planning on inviting 130 guests but signed our contract for just 90). The manager said that it is better to do it this way because you can always add more guests.However you cannot lower the original number, so if fewer decide to attend than you had planned you will still have to pay for the number agreed. This venue charges 210 zl per person so the whole cost of hiring the venue is going to be this amount multiplied by the number of guests (210zl x 90=18 900 zl). So when you sign the contract you have to pay 20% of that amount which for us was 3780 zl. I had to borrow some money from my mum because it was too expensive to withdraw money from the cash machine and we were not ready for that amount.

Just before signing the documents it was time to make some deals. My cousin’s wife told us it is worth asking for discounts. As we were planning to sleep our English guests for two nights at the venue we asked for the discount and we got 10% off the regular price for the room including breakfast. We also agreed that the children up to 6 years old will be charged half price for the menu as well as the band members, photographers and camera operators. The nice surprise from the venue was the fact that Bride and Groom on their wedding night are not charged for their apartment and they get the best apartment in the hotel.

The other questions worth asking are:

  • How are the tables arranged during the wedding and is it possible to change it? Also if the tables are round or long?
  • Can you buy the alcohol at the venue? What is the price? Do they charge for bringing your own alcohol?
  • Do they provide the champagne for the toast when the guests welcome the Bride & Groom?
  • Does menu include dessert?
  • Do they provide unlimited tea and coffee? Do they serve unlimited water and soft drinks?
  • Do they do any decorations? Are they included in the price? Do they have someone worth recommending?
  • Do you have to tip waiters?
  • What time do you have to finish the party? Can you stay longer and how much would it cost?
  • Do they have a parking for guests, for how many cars?

It is recommended to find out these things even if they might sound silly. Some of the venues provide more services and options than others so you might save yourself time and money the better deal you manage to negotiate.

In the next post I will tell you how I found my wedding dress.

Kiedy już podjęliśmy decyzję co do miejsca, nadeszła pora na formalności. Uzgodniliśmy z menadżerem w Biedrusku, że spotkamy się ponownie w czwartek w celu wpłaty zaliczki i podpisania umowy a także wynegocjowania zniżek i zadawania pytań. Przeważnie miejsca weselne pobierają zaliczkę w wysokości 1000zł przy podpisaniu umowy. Na nieszczęście dla nas Pałac w Biedrusku ma trochę odmienne reguły. Początkowo trzeba zrobić sobie wstępną listę gości weselnych. Ta liczba gości będzie widniała w umowie także warto obniżyć ją o jakieś 20-30 osób i tę obniżoną liczbę zawrzeć w umowie (my zrobiliśmy listę na ok 130 osób a umowę podpisaliśmy na 90). Menadżer poradził nam aby zrobić w ten sposób, ponieważ zawsze można później zwiększyć tę liczbę natomiast trudniej jest ją obniżyć, ponieważ trzeba na koniec zapłacić conajmniej za tyle gości, na ile jest umowa. Jeśli więc ktoś z gości odwoła nie poniesiemy przy tym strat. Pałac Biedrusko pobiera opłatę w wysokości 210zł za osobę także umowa będzie opierać na kwotę, która jest wynikiem pomnożenia liczby gości przez opłate za menu za osobę (w naszym przypadku 210zł x 90=18 900zł). Przy podpisywaniu umowy wymagana jest wpłata zaliczki w wysokości 20% tej kwoty co dla nas wyniosło 3780zł. W tym wypadku musiałam pożyczyć pieniążki od mojej mamy, bo było zbyt drogo, aby wyciagać z bankomatu i nie byliśmy przygotowani na taką kwotę.

Zanim jeszcze podpisaliśmy umowę, za radą żony mojego kuzyna, zapytaliśmy o możliwości zniżek i rabatów. Jako, że goście z Angli będą nocować dwie noce w Pałacu udało nam się wynegocjować zniżkę za nocleg w wysokości 10% upustu od normalnej ceny wliczając śniadanie. Uzgodniliśmy także, że dzieci do lat 6 dostaną zniżkę 50% na menu. Ta zniżka dotyczy także jedzenia dla członków zespołu, fotografa i kamerzystów. Miłą niespodzianką okazał się fakt, że Para Młoda dostaje najlepszy apartament w Pałacu na noc poślubną za darmo.

Inne pytania, które warto zadacć:

  • Czy stoły na sali są podłużne czy okrągłe? Czy są ustawione na stałe czy też można zmieniać ich ustawienie?
  • Czy można kupić alkohol na miejscu? Jaka jest cena? Czy jest pobierana opłata za wniesienie swojego własnego alkoholu?
  • Czy szampan do toastu jest wliczony w cenę?
  • Czy menu zawiera deser?
  • Czy kawa i herbata są serwowane bez ograniczeń? Czy woda i napoje bezalkoholowe są serwowane bez ograniczeń?
  • Czy w cenę są wliczone dekoracje? Jeśli nie, czy mają kogoś wartego polecenia?
  • Czy zostawia się napiwki kelnerom?
  • O której godzinie trzeba skończyć przyjęcie? Czy jeśli się przedłuzż ile trzeba zapłacić?
  • Czy mają parking dla gości? Na ile samochodów?

Warto jest dowiedzieć się tych szczegółów, nawet jeśli mogą się one wydawać banalne. Restauracje i miejsca weselne różnią się ofertą i usługami dlatego trzeba się pytać i negocjować, bo można przy okazji zaoszczędzić czas i pieniądze.

Trip to Poland. Day 2

On Wednesday morning I was feeling a bit nervous. We were aware of the pressure on us – if we didn’t find the venue we might need to put the wedding date further into indefinite future. We were staying in Poland only till Friday but we didn’t want to choose the venue just for the sake of booking it. Like all couples we just wanted the perfect place. First we headed to Biedrusko. Our hopes were high. What made us even more optimistic was the fact that it took us only half an hour to drive from my house to the venue. We entered through the gate and were impressed already by the driveway with lamps on both sides and an old plane on display on our right-hand side. The palace is massive and you can enter it through a big, heavy wooden door. We were welcomed by the assistant manager who was very enthusiastic and showed us almost every room in this beautiful palace. I can’t even begin to describe how wonderful I felt discovering all the wonders of this place. I could already imagine myself dancing in the beautiful ballroom and sleeping in four posters bed. The keeper lead us also on the top of a turret from where there was a stunning view over the park surrounding the palace and further on the fields and forests. This is what we were looking for. It was perfect, it just felt right.

images (1)

thumbImage

photo6

We agreed that we will call later in the afternoon to confirm our decision because we had one more place to see. So we hit the road again and drove to Palac in Krzeslice. We were impressed as well as the palace is also in a very good condition, surrounded by a big park. We were first guided through the main dining and reception rooms and we also viewed bedrooms which were all situated on the first floor. Although the furnishing and decorations are making the palace look very romantic it lacks grandiose of Palace Biedrusko. If we decided to organize our party there we would have to have a reception in the tent situated in the garden. This palace was worth consideration because they offered a wide selection of food menu with prices ranging between 140-250 zl/per person. They also said there is a possibility of actual wedding ceremony in the garden and they can arrange a hire of carriage with horses.

download (4) images (2)

When we came back home we had a very tough decision to make. We had to admit that we had much more successful day and we really liked both palaces. But to tell you the truth in our hearts we knew that it will be Palac Biedrusko. We had known it as soon as we saw it so we called the manager and agreed to meet him the next day to pay the deposit and sign the contract. We were happy, we were relieved. The wedding had just started to sound so much real.

In my next entry I will tell you what questions to ask and what is worth bargaining for when you sign your contract with the venue.

W środę rano byłam dość nerwowa. Ciążyła na nas presja wyboru miejsca na wesele – jeśli nie podejmiemy decyzji tego dnia to być może będziemy musieli odłożyć datę ślubu na bliżej nieokreśloną przyszłość. Nasz pobyt w Polsce kończył się już w piątek a nie chcieliśmy rezerwować niczego na siłę. Jak większość par chcieliśmy znaleźć idealne miejsce. Najpierw pojechaliśmy do Biedruska pełni nadziei. Pierwszym optymistycznym znakiem bylo to, że jazda z mojego domu do Biedruska zajęła nam tylko pół godziny. Już przy wjeździe przez bramę byliśmy pod wrażeniem podjazdu z lampami po obu stronach i starym modelem samolotu na wystawie po naszej prawej stronie. Pałac jest ogromny a wchodzi się do niego przez masywne, drewniane drzwi. Zostaliśmy powitani przez asystentkę menadżera, która oprowadziła nas po prawie wszystkich pomieszczeniach pałacu. Trudno jest mi nawet opisać jak cudownie się czułam odkrywając coraz to nowe zakątki tego pięknego miejsca. Już wyobrażałam siebie tańczącą w lustrzanej sali balowej lub śpiącą w łóżku z baldachimem. Pani asystenka zaprowadziła nas także na szczyt wieży, z której roztaczał się widok na park otaczający zamek i dalej na pola i lasy. To było miejsce, którego szukaliśmy, pasowało idealnie do naszych oczekiwań. 

Ustaliliśmy z menadżerem, że zadzwonimy późnym popołudniem aby potwierdzić czy wybieramy to miejsce, ponieważ mieliśmy jeszcze jedno miejsce do obejrzenia. I znów znalezliśmy się w trasie tym razem do Pałacu w Krześlicach. Także ten pałacyk wywarł na nas dobre wrażenie jako, że jest w bardzo dobrym stanie, otoczony przez park. Najpierw obejrzeliśmy jadalnię i sale gościnne a później sypialnie, które znajdują się na pierwszym piętrze. Chociaż umeblowanie zamku i dekoracje nadają pałacykowi romantycznego charakteru to jednak brakuje mu wielkości, wspaniałości Pałacu w Biedrusku. Jeśli zdecydowalibyśmy się na przyjęcie w Krześlicach musielibyśmy usadzić gości w namiocie w ogrodzie. Ten pałac był warty uwagi, ponieważ oferują oni bogaty wybór menu weselnego w cenach od 140-250 zl/ osobę. Menadżer także zwrócił uwagę, że jest możliwość organizacji ceremoni zaślubin w ogrodzie w pałacu a także wynajmu powozu z końmi. 
Kiedy wróciliśmy do domu mieliśmy bardzo trudną decyzję do podjęcia. Musieliśmy przyznać, że ten dzień był znacznie bardziej owocny i oba pałace bardzo nam sie podobały. Muszę się jednak przyznać, że w głębi serca już wiedzieliśmy, że będzie to Pałac w Biedrusku. Wiedziliśmy to od chwili kiedy ujrzeliśmy ten Pałac i dlatego zadzwoniliśmy do menadżera i umowiliśmy się na następny dzień na wpłatę zaliczki i podpisanie umowy. Byliśmy szczęśliwi, ulżyło nam, od tej chwili ślub i wesele zaczęło brzmieć coraz bardziej realnie. 
W następnym wpisie opowiem o tym, jakie pytania zadawać i o co warto się targować przy podpisywaniu umowy.

Trip to Poland. Day 1

Finally the day had arrived when we were flying to Poland. Chris’s best friend Stuart was coming with us. He was looking forward to see Poznan but also we would use his help and opinion in finding the right venue for our Big Day. We arrived on Monday the 22nd and did a bit of sightseeing finished with a pint of lager in the Old Market Square but on Tuesday morning we drove straight to Kobylniki. It wasn’t easy to find that place, we got lost on the way and got there in the end after 1,5 hour drive (I had checked on Google maps and it showed around 45 minutes from my house). This was the first setback that would speak against organizing the wedding there. We had to take into account fact that we will have to collect guests from Poznan airport, drive them to the venue, drive them back after the wedding and also my whole family from Poznan would have to be transported too. We were stunned though by the picturesque driveway leading to the palace and a lovely park with a lake surrounding the venue. The manager of Kobylniki greeted us warmly and took us on a tour around the venue. I must admit this place is charming but a bit neglected. The dinning rooms were small so we would have to divide guests into 4 rooms. There were only 2 bathrooms for all the guests. Chris noticed that there was this distinctive countryside smell suggesting that there were barns nearby. There was a possibility of erecting a marque in the garden but it would mean paying much more for it than we expected. I must say I was very disappointed as I really thought this place would be our wedding venue.

kobylniki

It was 2pm and it was time to figure out the back up plan. Fortunately I had with me contact telephone numbers to other 4 places from our list of potential venues. After having a quick look at a map we decided we will go to Dwor w Skrzynkach and Palac Iwno today and we will visit Palac w Krzeslicach i Palac Biedrusko the next day. There was a conference in Dwor w Skrzynkach and the rooms were occupied so we only had a chance to see the marque. We were quite impressed by it and by the small garden surrounding the venue. The only problem was that the place could sleep up to 50 guests so we would have to think of moving guests to other hotels after the wedding.

zdjecie-2-13180-dwor-w-skrzynkach.jpg

When we got to Palac Iwno no one seemed to be there. Because of traffic as it was a rush hour we arrived 1,5 hour later that I told the manager we would be. There were some keepers working in the basement and after consulting the manager we managed to view the venue inside. Again we were not very impressed. The most interesting feature of this place was a reception area/ ballroom with beautiful tiled floor, mirrors and an old piano on the side. However the dining rooms were small and we would struggle in fitting all our guests in. We also couldn’t view the bedrooms because it was too late. All in all the day was very tiring and disappointing and we could only hope that the next day would bring better news.

download (3)

Wreszcie nadszedł ten upragniony dzień kiedy mieliśmy lecieć do Polski. Najlepszy przyjaciel Chrisa Stuart leciał z nami. Stuart bardzo chciał poznać Polskę i Poznań, ale także liczyliśmy na to, że posłuży nam radą przy wyborze właściwego miejsca na nasz Wielki Dzień. Do Poznania dotarliśmy w poniedziałek 22 września i jeszcze tego samego dnia udaliśmy się na krótkie zwiedzanie zakończone kuflem piwa na Starym Rynku. Natomiast już z rana we wtorek udaliśmy się prosto do Pałacu w Kobylnikach. Nie było nam łatwo znaleźć ten pałac, pogubiliśmy się trochę i na miejsce dotarliśmy dopiero po półtorej godzinie jazdy (wcześniej sprawdzałam na mapce Google i pokazywało, że ode mnie z domu jest to ok. 45 minut jazdy). To była pierwsza z porażek tego dnia, która będzie przemawiać na niekorzyść wybranego przez nas pałacu. Byłoby to prawdziwe wyzwanie logistyczne bowiem trzeba będzie przetransportować gości angielskich z lotniska do pałacu i z powrotem, z pałacu do kościoła i z powrotem a także całą moją rodzinę i znajomych z Poznania do pałacu i z powrotem. Byliśmy za to urzeczeni malowniczymi widokami, przede wszystkim romantyczna bramą i podjazdem oraz pięknym parkiem z jeziorkiem otaczającym pałac.Menadżerka  posiadłości powitała nas bardzo ciepło i oprowadziła po budynku. Musieliśmy przyznać, że pałacyk jest bardzo urokliwy choć dość zaniedbany. Jadalnie są małe, także trzeba by było podzielić gości na 4 sale. Na dole były tylko 2 łazienki do obsługi wszystkich gości. Chris także zauważył, że wokoło roznosił się nieprzyjemny, charakterystyczny dla wsi zapach sugerujący, że w pobliżu znajdują się stodoły.Menadżerka wspomniała, że jest możliwość ustawienia namiotu w ogrodzie gdzie można by urządzić całe przyjęcie, ale wiązałoby się to ze znacznie większymi kosztami, na które nie byliśmy przygotowani. Muszę przyznać, że byłam bardzo rozczarowana tą wizytą, bo naprawdę mysłałam, że to będzie miejsce naszego wesela.

Była druga po południu i naprędce musieliśmy wymyślić plan zapasowy. Na szczęście miałam przy sobie kartkę z telefonami do czterech następnych pałaców z naszej listy potencjalnych miejsc. Po konsultacji z mapą doszliśmy do wniosku, że jeszcze tego samego dnia pojedziemy do Dworu w Skrzynkach i Pałacu w Iwnie  a Pałac w Krześlicach i Pałac w Biedrusku zostawimy na następny dzień. Po dotarciu do Skrzynek okazało się, że odbywała się tam konferencja i pokoje gościnne i jadalnia były niedostępne także udało nam się tylko zobaczyć namiot w ogrodzie. Namiot bardzo nam się spodobał jak i otaczający pałac park. Jedyny problem z tym miejscem był taki, że można tam przenocować do 50 gości także musielibyśmy rozważyć przetrasportowanie cześci gości do innego hotelu po weselu.

Kiedy dotarliśmy do Pałacu w Iwnie wygladało na to, że nikogo tam nie ma. Z powodu korków dojechaliśmy na miejsce 1,5 godziny później niż uzgodniłam wcześniej telefonicznie z menadżerem. Jakkolwiek mieliśmy trochę szczęścia, bowiem w piwnicy znaleźliśmy dozorców, którzy wykonywali drobne prace i po otrzymaniu zgody menadżera udało nam sie obejrzeć pałac. I znów byliśmy trochę rozczarowani. Najpiękniejszą częścią pałacu jest recepcja/ sala balowa, z piękną podlogą, lustrami i starym pianinem na stronie. Jednak część jadalna jest dość mała i mielibyśmy kłopot z usadzeniem i pomieszczeniem naszych gości. Także nie było już możliwości obejrzenia pokoi gościnnych, ponieważ było dość późno. Podsumowując dzień ten okazał się bardzo męczący i rozczarowujący i mogliśmy tylko mieć nadzieję, że następny dzień przyniesie lepsze wieści.  

Searching for a band

Palace in Kobylniki was our favorite venue from the final list of 5 places which we liked the most. I sent emails to all places marked in green and yellow to let them know that Chris and I will be in Poznan from the 22nd of September and would like to see the venues. We had also chosen the date: the 29th of August because it was the most available date given by all venues. Having this date in mind we started doing research regarding wedding bands or a DJ. Our opinion differed on whether we should choose a band or a DJ. I wanted to have a band, Chris preferred a DJ. My arguments for having a band were as follows:

  • a band can connect better with the guests;
  • a band can be more entertaining and can encourage people to get up and dance and join the fun;
  • and the most important it provides live music.

However the bands differ when it comes to quality , their character and their repertoire. One of the most important factors for us was whether the band played enough English songs. An additional bonus would be if the band leader could speak English so they could explain to the guests what is happening, the Polish traditions and could also encourage guests to dance. It is good to know how often a band takes breaks and if they have a licence to play songs. Chris’s argument for a DJ was that that a DJ is cheaper and we could have more influence on what is being played during the party. When we were looking for a bands we used the website slubwwielkopolsce.pl and we also considered  bands that were recommended to us by our friends.

The other argument in favor of a band was the fact that most of them have their own websites where you can listen to their songs and sometimes you can also find them playing live on YouTube.If we were thinking about choosing a DJ I don’t think you can check their quality unless you see them in action during some party so we could only rely on some recommendations. After our search online we picked 9 bands to which we sent emails asking if they were available on the 29th of August and asking for their price. Four bands replied that they had already been booked so we were left with five. After listening once again to their songs we picked a band called The Chilli Band. The real bonus of this band was that the leader is an English teacher so we shouldn’t expect any communication problems. We were quite surprised by the fact that many bands had been already booked so it looks like many couples start organizing their weddings even 2- 3 years in advance. So if you want to have the best band and venue you should do it very early. We emailed the band leader and set up a meeting after the 22nd of September after we confirm the date and book our venue.  

Z pięciu miejsc, które okazały się naszymi faworytami na zorganizowanie wesela najbardziej do gustu przypadł nam Pałac w Kobylnikach. Do wszystkich miejsc, które zaznaczyłam w tabeli na zielono i żółto wysłałam emaila z informacją, że będziemy z Chrisem w Poznaniu od 22 września i wtedy też przyjedziemy obejrzeć wybrane miejsca. Tak się złożyło, że najlepiej pasującą datą był 29 sierpnia. Mając tę datę na uwadze zaczęliśmy robić rozpoznanie jeśli chodzi o zespoły lub DJ-ów. W tym temacie mieliśmy z Chrisem trochę odmienne poglądy. Ja bardzo chciałam, aby na naszym weselu grał zespół; Chris przychylał się bardziej w kierunku DJ. Moim argumentem za wynajęciem zespołu był fakt, że zespół ma lepszy kontakt z gośćmi, potrafi bardziej rozbawić i zachęcić do zabawy no i oczywiscie jest to muzyka grana na żywo. Zespół zespołowi jednak nie równy, różnią się one jakością granej muzyki, charakterem, repertuarem. Dla nas ważne było na przykład to, aby zespół miał w swoim repertuarze wybór angielskich piosenek, atutem byłoby także, gdyby wokalista znał język angielski, aby mógł wytłmuczyć gościom zwyczaje i zachęcić do zabawy. Trzeba także zapytać o ilość i częstość robionych przerw i posiadanie licencji ZAiKS. Chris natomiast argumentował, że DJ jest tańszy no i mielibyśmy większą elastyczność w wyborze repertuaru. Przy szukaniu zespołu korzystaliśmy głównie ze strony slubwwielkopolsce.pl oraz z zespołów polecanych przez znajomych. Dodatkowym atutem za wyborem zespołu był fakt, że większość posiada własne strony internetowe z nagranymi przykładowymi utworami a niektóre można nawet wyszukać na YouTube. Przy wyborze DJ sądzę, że należy się kierować głównie rekomendacją, chyba że miało się okazję zobaczyć go w akcji na żywo. Po przesłuchaniu kilkunastu zespołów wybraliśmy 9, do których wysłałam emaila z zapytaniem o termin 29 sierpnia i cenę. Cztery zespoły od razu odpisały, że ten termin mają już zajęty, także zostało nam tylko 5. Po dalszym przesłuchaniu wybraliśmy w końcu zespół Chilli Band. Za decyzją przemawiał fakt, że wokalistka mi napisała, że jest nauczycielką języka angielskiego także z komunikacją nie powinno być problemu. Rzeczą, która nas zaskoczyła było to, że wiele zespołów miało już zajęte terminy więc wygląda na to, że wiele par zabiera się za organizację wesel nawet na 2-3 lata do przodu. A przynajmniej jeśli chce się mieć dobry zespół trzeba go rezerwować z dużym wyprzedzeniem. Z wokalistką Chilli Band umówiliśmy się na spotkanie także po 22 września, kiedy już potwierdzimy rezerwację miejsca.

Finding the venue Part II

The time had come to start searching the Internet and looking through the websites that we found most interesting. I was quite surprised by the fact that there was such a wide range of available places all with different options to cater to different needs. Most of the websites were well designed with the added bonus that most of the them were also translated into English. I didn’t expect that in Wielkopolska (the region I come from) we have so many small castles, palaces and mansions that are prepared to host all sort of events, conferences, parties etc. You can find a professional wedding offer on most of the websites and they have picture galleries too. We had spent all June searching through those offers and in the end we picked 29 places to which I sent an email requests and questions. The questions we asked were as follows:

  • Do you have dates available for August/ September 2015 and what are those dates?
  • Can you organize a wedding for about 130 people?
  • How much does the menu per person cost and what is included in this price?
  • Do you have rooms for hire and can you accommodate around 50 people (most of them would stay for 2 nights)?
  • Is there a chance for a discount?

I sent emails to all 29 places on the 30th of June and by the 1st of July 10 places had replied. By the end of the week I had received most of replies. Altogether I received emails from 24 places so we had a nice choice.

The next step was to gather all information into one table. I chose Excel and there I highlighted a few categories to have a clear picture of the available offers. The categories most important for us were: the distance from Poznan, available dates, price for menu per person, price for accommodation, charge for bringing your own alcohol, contact telephone number and our comments.

In the next post I will be talking about how we looked for a band and our visit to Poland to book a venue.

wedding venues spread

Description:

  • Green – places we were most interested in;
  • Red – places too small or lack of accommodation;
  • Yellow – no replies
  • White – optional if places in green get eliminated.

Nadszedł czas na przeszukiwanie stron, przeglądarek i oglądanie stron miejsc, które wydawały nam sie ciekawe. Muszę powiedzieć, że byłam mile zaskoczona ofertą, ilością miejsc i nowoczesnymi stronami, z których wiele jest przetłumaczonych na język angielski. Nie spodziewałam się, że w Wielkopolsce mamy tak dużo zameczków, pałacyków i różnych pięknych dworków, w których można urządzać różnego rodzaju przyjęcia, konferecje i zjazdy. Większość ze stron internetowych posiada przygotowaną ofertę weselną a także galerie ze zdjęciami. Wraz z Chrisem spędziliśmy cały czerwiec przeglądając różne oferty i na koniec wybraliśmy 29 miejsc, do których wysłałam ofertę z zapytaniem. W emailu znalazły się takie pytania:

  • Czy i jakie są wolne terminy na sierpień/ wrzesień 2015 roku
  • Czy mogą Państwo zorganizować wesele na około 130 osób
  • Jaka jest cena menu za osobę i co jest w tą cenę wliczone
  • Czy jest możliwość przenocowania około 50 osób (większość z nich zostawałaby na dwie noce, przed i po ślubie)
  • Czy dostaniemy zniżke na noclegi

Emaile wysłałam 30 czerwca i już 1 lipca miałam odpowiedź od 10 miejsc. W ciągu następnego tygodnia przychodziły kolejne emaile z odpowiedzią. W sumie otrzymałam odpowiedź od 24 miejsc więc mieliśmy dość sporo do wyboru.

Następnym krokiem było zrobienie zestawienia w Excelu żeby móc przejrzyście zobaczyć i porównać wszystkie oferty. W tabelce zawarłam kategorie: odległość od Poznania, dostępne terminy, cena menu na osobę, cena za nocleg, korkowe, kontaktowy numer telefonu i nasz komentarz.

W następnym poście napiszę o tym, jak szukaliśmy zespołu a także o podróży do Polski w celu zarezerwowania miejsca.

Finding the venue. Part I – what you can do from your home in London

After we got engaged we started thinking when would be the best time to get married. The busiest wedding season runs from April till September so the prices at that time tend to be a bit higher but you are most likely to expect a nice weather on your important day. Also you will have to consider guests who will come with their children and for them the best time would be during the school holidays. Even though average price to flight to Poland with cheap airlines like Ryanair, Wizzair or Easyjet is between £40 – £60 during peak summer months or bank holidays it can rocket to way above £100. After lots of discussions with family and friends we decided to try and book our wedding for the end of August.

Before you start looking for a venue it is good to make a draft of guests list so you can roughly know how many people you are going to invite. It is important as I found out later because some venues are quite small and can sit certain amount of people. The task of finding the venue was mostly my responsibility as Chris wouldn’t know how to search on polish portals, sites and he wouldn’t understand it as his polish is very basic. Form my cousin’s wife who got married last year I got a few links to websites and portals. I come from Poznan and 80% of my family and friends live there so the wedding will take place in my hometown. When we started our search we set up a few basic criterias. The most important one was that the place should be able to sit around 130 guests. Second criteria was that the wedding guests from UK could sleep there so there need to be some sort of hotel over there or nearby. For our guests’ convenience we decided to invite all British guests to come on Friday before the wedding so they could relax and get ready for the big day. The last criteria was the style of place. I had a dream that I would like to get married in some sort of palace or mansion. It would be romantic, there won’t be any noise or chaos coming from big city and the place would belong just to ourselves.

Kiedy już ochłonęliśmy po zaręczynach zaczęliśmy się zastanawiać kiedy byłby najlepszy czas na zorganizowanie ślubu. Sezon ślubów trwa od kwietnia do września więc ceny w tych terminach są zazwyczaj wyższe niż w w pozostałych miesiącach, jednak można wtedy liczyć na ładną pogodę w tym ważnym dniu. Trzeba także wziąć pod uwagę gości z dziećmi a dla nich najlepszy czas wypada podczas szkolnych wakacji. Pomimo tego, że ceny biletów do Polski tanimi liniami lotniczymi wahają się średnio pomiędzy £40 a £60, to jednak w czasie wakacji letnich i świąt ceny często przekraczają nawet £100. Po wielu dyskusjach z rodziną i przyjaciółmi zdecydowaliśmy, że spróbujemy zarezerwować termin naszego ślubu na koniec sierpnia.

Zanim zaczniesz szukać miejsca warto zrobić sobie wstępną listę gości więc będziesz wiedzieć ile ludzi będziecie musieli zaprosić. Jest to dość ważne, o czym się przekonałam później, jako, że niektóre miejsca mogą posadzić ograniczoną liczbę gości.  Zadanie znalezienia miejsca w dużej mierze spoczywało na mnie, jako że Chris nie wiedziałby jak szukać na polskich portalach i stronach internetowych, ponieważ jego znajomość polskiego jest w stopniu podstawowym. Od żony kuzyna, który brał ślub w zeszłym roku dostałam kilka linków na fora ślubne. Pochodzę z Poznania i 80% mojej rodziny i przyjaciół mieszka w Poznaniu także ślub odbędzie się w moim rodzinnym mieście. Linki, na które warto zajrzeć to:http://poznan.forumslubne.pl/http://slubwwielkopolsce.pl/k/ http://www.saleweselne.com/wielkopolskie   Szukając sali weselnej ustaliliśmy z narzeczonym podstawowe kryteria. Pierwsze i najważneisze było, aby miejsce mogło pomieścić około 130 osób. Drugie ważne kryterium było takie, aby zagraniczni goście mogli tam przenocować. Aby było wygodniej dla gości z Wielkiej Brytanii postanowiliśmy zaprosić ich wszystkich już w piątek, aby mogli się zrelaksować i spokojnie przygotować do uroczystości w sobotę. Trzecim kryterium był styl ośrodka. Wymarzyłam sobie, że mieć wesele w pałacu lub dworku, żeby było romantycznie, żeby nie było hałasu miasta i żebyśmy się czuli, że to miejsce należy tylko do nas.

Miejsce na wesele Sensar (1)

How we got here

My name is Alicja and I am Polish. My fiance is Chris and he is English. We met in 2010 while working in one of the London’s busiest casinos. We started dating in the beginning of 2011, moved in together in August 2012 and got engaged in May 2014. Now it was time for a tough decision: where to organize the wedding? Chris had already been to three Polish weddings and he really liked it. Tradition says that the couple should tie the knot in the country where the bride comes from. Plus organizing the wedding in Poland works out much cheaper than in UK. So we came to the conclusion that our wedding will take place in Poland. Easier said than done! In this blog I would like to show you step by step how we organize our wedding.

Jestem Alicja a moj narzeczony ma na imie Chris i jest Anglikiem. Poznalismy sie w 2010 roku kiedy oboje pracowalismy w jednym z najruchliwszych kasyn w centrum Londynu. Zaczelismy sie spotykac na poczatku 2011 roku, zamieszkalismy razem w sierpniu 2012 roku a zareczylismy sie w maju 2014. Teraz trzeba bylo podjac decyzje gdzie odbedzie sie slub? Chris byl juz ze mna na trzech polskich weselach i bardzo mu sie one podobaly. Tradycja nakazuje, aby zreczona para pobrala sie w miejscu, z ktorego pochodzi panna mloda. A dodatkowo organizacja slubu i wesela w Polsce kosztuje znacznie taniej niz w Wielkiej Brytanii. Takze doszlismy do wniosku, ze nasze wesele odbedzie sie w Polsce. Latwiej powiedziec, trudniej wykonac! W tym blogu chcialabym opisac krok po kroku jak zajelismy sie za organizacje naszego wesela.

10155620_10154169304945228_1237236354969029647_n